Wreszcie Ubuntu One mnie zechciało...
Godne odnotowania w dziennikach: po półtora miesiąca czekania, dostałem wreszcie zaproszenie z Ubuntu One. Alleluja.
Gorzej, że przyszło w momencie, kiedy mam na głowie tysiąc innych rzeczy - i padnięty router, przez co bynajmniej nie korzystam w tej chwili z Ubuntu. Jak nie urok, to sr... przemarsz wojsk radzieckich znaczy...
Tak żebym nie pisał o żelaznym wilku: Ubuntu One to kierowana do użytkowników Ubuntu usługa hostingu plików. Więcej powie Wikipedia.
PS. Przepraszam, że blogowo jestem takim nieużytkiem ostatnio. Ale jednak, są wakacje, poza tym jak już wspomniałem - spełnia mi się chińska klątwa, "obyś żył w ciekawych czasach". Tak zasuwam, że nie ma czasu taczek załadować.



1 komentarzy:
Mam taki problem z Ubuntu i internetem. Posiadam tzw. internet radiowy. Podpinam się pod nadajnik providera i smigam. Ale nie pod Ubuntu. Swego czasu nawet zawiruszonym Windowsem śmigał mi szybciej niż na nowym Ubuntu. I nie potrafię odnaleźć sensownej odpowiedzi dlaczego. Strony ładuja się długo o ile ładują się wogóle. Kolejne aktualki nie poprawiały mi sytuacji - zresztą trudno aktulaizować Ubuntu, kiedy transfer liczony jest od 400B do 4kB. Masz jakiś pomysł?
Wiesz, mam taką kartę sieciową na inną wtyczkę - przypomina kabel antenowy - co nie dziwi, zwazywszy, ze podłaczona jest do anteny na dachu bloku.
Prześlij komentarz