piątek, 10 lipca 2009

Wreszcie Ubuntu One mnie zechciało...

Godne odnotowania w dziennikach: po półtora miesiąca czekania, dostałem wreszcie zaproszenie z Ubuntu One. Alleluja.
Gorzej, że przyszło w momencie, kiedy mam na głowie tysiąc innych rzeczy - i padnięty router, przez co bynajmniej nie korzystam w tej chwili z Ubuntu. Jak nie urok, to sr... przemarsz wojsk radzieckich znaczy...

Tak żebym nie pisał o żelaznym wilku: Ubuntu One to kierowana do użytkowników Ubuntu usługa hostingu plików. Więcej powie Wikipedia.

PS. Przepraszam, że blogowo jestem takim nieużytkiem ostatnio. Ale jednak, są wakacje, poza tym jak już wspomniałem - spełnia mi się chińska klątwa, "obyś żył w ciekawych czasach". Tak zasuwam, że nie ma czasu taczek załadować.

1 komentarzy:

neurocide 12 lipiec 2009 22:12  

Mam taki problem z Ubuntu i internetem. Posiadam tzw. internet radiowy. Podpinam się pod nadajnik providera i smigam. Ale nie pod Ubuntu. Swego czasu nawet zawiruszonym Windowsem śmigał mi szybciej niż na nowym Ubuntu. I nie potrafię odnaleźć sensownej odpowiedzi dlaczego. Strony ładuja się długo o ile ładują się wogóle. Kolejne aktualki nie poprawiały mi sytuacji - zresztą trudno aktulaizować Ubuntu, kiedy transfer liczony jest od 400B do 4kB. Masz jakiś pomysł?

Wiesz, mam taką kartę sieciową na inną wtyczkę - przypomina kabel antenowy - co nie dziwi, zwazywszy, ze podłaczona jest do anteny na dachu bloku.

Disclaimer

Nie jesteśmy odpowiedzialni za dokładność newsów przedstawionych na tym blogu. Są one oparte na informacjach uzyskanych ze źródła, zawsze wymienionego. Własne posty piszemy na własną odpowiedzialność, a raczej się pilnujemy...

Różne bajery

   Content © 2009 Przegląd; Basic layout © Blogger templates Newspaper III by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP