Omlet przypomniał mi, ileż to trudu i kombinowania włożyłem w kolejne swoje podejścia do tematu kosmicznej gry bitewnej.
Historia mojego główkowania w tym kierunku liczy sobie w tej chwili cztery lata i trzy wariacje zasad. Mógłbym w sumie powiedzieć, że co jedna to gorsza, ale tak nie jest. Każda była na swój sposób sensowna i jednocześnie potwornie skaszaniona.
Podejście pierwsze, czyli Armada
W zasadzie pierwsza wersja zasad do mojego space-bitewniaka była rozbudowaną poprawką do Battlefleet Gothica. Nieprzesadnie oryginalne zasady wzbogacone były nieprzesadnie oryginalnym settingiem; jednak mimo ogólnej chałtury, uznałem że było warto. Przynajmniej w kategorii ćwiczeń pisania i wynajdywania dziury w całym, Armada wyszła mi na plus.
Podejście drugie, czyli Orion
Biorąc pod uwagę różnice w zasadach etc., Orion nie zmienił tak dużo w stosunku do Armady, poza wprowadzeniem zasad planet, morale i paru drobnych śmieci. I dorzuceniem nowego settingu. Był też w zasadzie pierwszym moim ćwiczeniem polegającym na łataniu dziur we własnej tfurczości.
Podejście trzecie, czyli Vector
I tu się trochę zadziało...
Po pierwsze: wreszcie pokombinowałem trochę sam, a nie kalkowałem fajne rzeczy z innych systemów. Pokrótce:
- zbudowałem stabilny, sensowny silnik do tworzenia statków kosmicznych - bogu dzięki za Excela, zabiłbym się gdybym miał to robić ręcznie;
- wprowadziłem system ruchu polegający nie na samym poruszeniu się, a na zmianie prędkości poruszającego się statku;
- "pożyczyłem" system skręcania z dawnych czasów Warhammera 40,000, bazujący na współczynniku skrętu (promień skrętu jest równy obecnej prędkości pomnożonej przez współczynnik skrętu);
- nie wiedzieć po co, wymyśliłem rykoszety;
- na nowo wymyśliłem zasady dla myśliwców i reszty śmiecia, podobnie jak i zasady abordażu, napraw, taranowania i morale;
- już całkiem niepotrzebnie, dodałem kolejny setting.
A i tak system pozostał dziurawy jak ser szwajcarski...
Podejście czwarte?
Aye, proszę państwa. Omletowy esej kopnął mnie w przysłowiowe cztery litery, i natchnął do ponowienia prac nad kosmicznym bitewniakiem. Przemilczę, że ciągnie to za sobą pomysł na kolejny setting.
Tym razem jednak mam po swojej stronie doświadczenia z poprzednimi trzema potworkami, upierdliwą, ale cudowną korektorkę, całkiem niezłą wiedzę z zakresu fizyki, esej Omleta, znajomość BFG i Full Thrust...
Może tym razem się uda...
Więcej...